Czas zmienić myślenie o tak zwanych błędach lekarskich.
Wyniki leczenia ogromnej większości chorób stale poprawiają się. Ryzyko związane
z leczeniem zmniejsza się, ale nigdy nie uda się go całkowicie wyeliminować.
Świadomość niepożądanych zdarzeń występujących w trakcie leczenia stale
wzrasta. Na forum publicznym informacje o takich zdarzeniach przybierają właściwą
mediom formę sensacji i są przedstawiane w sposób rażąco uproszczony. W
efekcie powstaje fałszywe wrażenie, że ryzyko leczenia jest coraz większe. W
połączeniu z nierealistycznymi, wzbudzanymi obietnicami bez pokrycia,
oczekiwaniami dostępności do świadczeń na najwyższym poziomie, dla
wszystkich, zawsze i w pełnym zakresie, powstaje odczucie niekompetencji,
niedbałości i winy pracowników ochrony zdrowia. Jest ono wyrażane w mediach
większości krajów, niezależnie od poziomu finansowania i miejsca w rankingu
systemów ochrony zdrowia.
Po stronie osób potrzebujących leczenia atmosfera ta prowadzi do lawinowego
wzrostu liczby różnorodnych roszczeń. Po stronie pracowników ochrony zdrowia
efektem są rozmaite działania obronne i zabezpieczające przed roszczeniami.
Zanika porozumienie między chorymi a leczącymi, stanowiące tradycyjnie niezbędny
element leczenia, a w jego miejsce pojawiają się coraz bardziej skomplikowane
zasady kontraktowe. Po stronie systemu ochrony zdrowia wzrastają koszty, a
znaczna część środków nie służy bezpośrednio celom zdrowotnym i jest
"wyprowadzana" z systemu.
Dlatego w wielu krajach mówi się, że obecnie obowiązujący system bezpieczeństwa
w ochronie zdrowia oraz sposób postępowania wobec osób, które w trakcie
leczenia doznały szkody, muszą bardzo pilnie ulec zmianie. Zmiany obu tych
dziedzin są nieodłącznie powiązane, wzajemnie zależne i muszą zachodzić równocześnie.
Tradycyjne podejście traktuje błędy w leczeniu i innych rodzajach działalności
jako wydarzenia zawinione. Bezpieczeństwo systemu, takiego jak ochrona zdrowia,
opiera się na obowiązku perfekcyjnego działania każdego pracownika. Każdy błąd
wynika z zaniedbania, niekompetencji lub złej woli konkretnej osoby. Najlepszym
sposobem na eliminowanie błędów jest usilne poszukiwanie, potępienie i przykładne
karanie winnych. Podejście to jest wzmacniane przez roszczeniowy system
odszkodowań, oparty na wykazaniu osobowej lub instytucjonalnej winy.
Organizacje, w których błędy powodują bardzo spektakularne skutki, wypracowały
podejście. opierające się na założeniu, że wszyscy popełniają błędy i
że jest to normalne. Bezpieczeństwo systemu polega na takiej organizacji, w której
tylko kumulacja wielu błędów może spowodować niepożądany skutek. Chociaż
nie wyklucza się indywidualnej winy pracownika, ujawnienie błędu jest
traktowane przede wszystkim jako okazja do poprawienia systemu. Aby takie podejście
mogło zostać wprowadzone, niezbędne jest zastąpienie rekompensat za zły
wynik leczenia opartych na wykazaniu winy rekompensatami typu ubezpieczeniowego,
gdzie należy jedynie wykazać, że w związku z leczeniem chory doznał szkody.
Dlaczego warto o tym pisać? Ponieważ tradycyjne podejście jest mało
skuteczne gdy chodzi o poprawę bezpieczeństwa systemu. Założenie, że
wszyscy mogą pracować bezbłędnie jest fałszywe. W coraz bardziej
skomplikowanym procesie leczenia błędy muszą się zdarzać. Osoby obdarzane
największym zaufaniem i zajmujące wysokie stanowiska popełniają je równie
często jak inni. Jednocześnie atmosfera powszechnej podejrzliwości i zagrożenie
roszczeniami skutecznie zniechęcają do jakiejkolwiek dyskusji o błędach.
Najbardziej racjonalnym sposobem postępowania staje się po prostu ich
ukrywanie. Przykładem nieskuteczności czy wręcz absurdalności podejścia
tradycyjnego są Stany Zjednoczone, gdzie liczba roszczeń i stwierdzanych w
ramach systemu prawnego błędów stale narasta, ale wyniki leczenia, przy
bardzo dużych kosztach, wcale nie są lepsze od innych krajów.
Osobowe, represyjne podejście do błędów ma bardzo długą tradycję i opiera
się na paru podstawowych zasadach. Ludzie z reguły są bardzo chętni do
wskazywania winnych i czerpią z tego poczucie własnej wartości. Chętnie
wierzą, że zagrożenie wysokimi karami zawsze wystarcza do wyeliminowania
niepożądanych zachowań. Tradycyjny system zarządzania i zarządzający najchętniej
i najłatwiej oddalają zarzuty wobec systemu znajdując winnych wykonawców.
Wykazanie winy jest równocześnie powszechnie przyjętą podstawą dochodzenia
roszczeń i daje szansę na uzyskanie bardzo wysokich odszkodowań. Duże
znaczenie ma również fakt, że działania represyjne pozornie nie wymagają większych
nakładów finansowych, gdyż koszty zostają rozproszone i ukryte. Jednak w
ostatecznym rachunku i tak musi je ponieść system.
Podejście systemowe wskazuje, że przy dokładnej analizie niepożądanych
zdarzeń prawie zawsze okazuje się, że mają one przyczynę w niedoskonałości
systemu. Wobec tego, jeżeli trzeba by mówić o odpowiedzialności, za błędy
odpowiedzialny jest cały system. Nie jest możliwe by ludzie nie popełniali błędów
i nie da się tego zmienić, ale można zmienić system tak, by błędy nie
powodowały negatywnych skutków. Zamiast karać winnych, należy nagradzać
tych, którzy zauważają błędy, ponieważ większość ich ma charakter
ukryty. Ujawniają się dopiero wtedy, gdy wystąpią widoczne niekorzystne
efekty. Trzeba umożliwić stałe doskonalenie bezpieczeństwa systemu
wykorzystując aktywność wszystkich pracowników, aby zapewnić nie tylko
bezpieczne funkcjonowanie w normalnych warunkach, ale i elastyczne reagowanie na
sytuacje kryzysowe.
Czy takie systemy istnieją w praktyce? Jako przykłady zwykle podaje się
lotniskowce, kontrolę ruchu lotniczego i elektrownie jądrowe. Na podstawie
wieloletnich doświadczeń opracowano w nich zasady organizacji, które wykazują
zdumiewającą skuteczność gdy chodzi o bezpieczeństwo. Poziom bezpieczeństwa
ochrony zdrowia jest oceniany na podobny do stanu wymienionych systemów przed
wprowadzeniem nowych zasad. Ograniczenia finansowe mogą utrudniać wprowadzanie
zmian, ale na pewno już teraz jest pora na rozpoczęcie dyskusji o sposobach
poprawy bezpieczeństwa leczenia.
W Polsce nieuchronnie zbliża się czas, kiedy wyobrażenia o ochronie zdrowia
kształtowane na podstawie pobożnych życzeń i obietnic wyborczych zostaną
zweryfikowane przez rzeczywistość finansową. Tradycyjny system roszczeniowy,
stale napędzany indywidualnymi i grupowymi interesami, będzie pozbawiał
ochronę zdrowia coraz większych środków i dla poprawy systemu będą one
stracone. Doświadczenia krajów stosujących system rekompensat za szkody związane
z leczeniem bez dowodzenia winy (Skandynawia, Nowa Zelandia, Kanada) wskazują,
że całkowity koszt takiego systemu nie jest większy od kosztów ubezpieczeń
i odszkodowań przyznawanych przez sądy. Rekompensaty, przyznawane przez powołane
w tym celu komisje, są natomiast bardziej dopasowane do stanu zdrowia i mogą
mieć różną, zależną od potrzeb pokrzywdzonego, formę. Być może najważniejszym
elementem jest stworzenie warunków do stałej poprawy bezpieczeństwa leczenia.
Te argumenty, w połączeniu z dobrze już udowodnioną nieskutecznością podejścia
represyjnego, powinny wystarczyć.
Ostateczne decyzje będą należały do polityków. Ale zanim dojdzie do
decyzji, trzeba o sprawie mówić. Szkoda, że do tej pory propozycje tak
zwanego "modelu skandynawskiego" były łączone z oszczerczą kampanią
skierowaną przeciwko lekarzom, mieszane z tradycyjnym poszukiwaniem winnych i
można było je łatwo dyskredytować. Użyty w tytule termin "błędy
lekarskie" doskonale odzwierciedla ten niefortunny sposób myślenia. Sądzę,
że o pilnej potrzebie zmiany podejścia do bezpieczeństwa leczenia i sposobów
pomocy poszkodowanym w trakcie leczenia powinni mówić wszyscy pracownicy
ochrony zdrowia, organy samorządu, towarzystwa naukowe. Czas przełamać
tradycyjne, oparte na instynktach, kosztowne i nieskuteczne podejście, którego
bezsensowność widzimy na co dzień zarówno w pracy jak i na forum publicznym.
Romuald Krajewski, 15.06.2003