Relacje pacjent-lekarz i odpowiedzialność zawodowa lekarzy.
Patient-physician relationship and professional disciplinary actions.
Romuald Krajewski
Naczelny Sąd Lekarski, Naczelna Izba Lekarska, Warszawa
Streszczenie
Większość spraw związanych z odpowiedzialnością lekarzy ma źródło w
nieprawidłowych relacjach pacjent-lekarz. Ewolucja stosunku chorych do lekarzy
w kierunku partnerstwa i opierania wzajemnych relacji w coraz większym stopniu
na zasadach kontraktu i efektu a w coraz mniejszym na zaufaniu i staranności
powoduje wzrost liczby skarg związanych z leczeniem. Powszechne jest też
niezadowolenie z systemów ochrony zdrowia i związana z tym krytyka środowiska
lekarskiego.
Relacje chory-lekarz są określone przepisami i w razie konfliktu o winie lub
jej braku decydują powołane do tego instytucje, które w działaniu opierają
się na przepisach prawa. Dla właściwej praktyki lekarskiej najważniejsze są
przepisy zawarte w artykułach KEL. Regulują one wiele aspektów, między
innymi zasady informowania chorych i innych osób, zgody chorego na działania
lekarza, prawo lekarza do odmowy leczenia, które będą przedstawione bardziej
szczegółowo.
Najczęściej przyczyną skarg na postępowanie lekarzy jest poczucie
niezadowalającego wyniku leczenia i najczęściej dotyczy to leczenia
zabiegowego. Do rzeczników odpowiedzialności zawodowej wpływa obecnie ponad
2000 skarg rocznie. Z tego nieco ponad 10% trafia do sądów lekarskich, gdzie
około 2/3 spraw kończy się orzeczeniem kary. Liczba skarg i liczba kar szybko
wzrastają, w tempie około kilkunastu procent rocznie. Statystyki dotyczące
odpowiedzialności zawodowej są w Polsce bardzo podobne do krajów Wspólnoty
Europejskiej.
Prawo coraz szerzej i dokładniej reguluje stosunki pacjent-lekarz. Chociaż
muszą one nadal opierać się na zaufaniu, dostrzeganie i przestrzeganie aspektów
prawnych jest niezbędnym elementem prawidłowej praktyki lekarskiej.
Chociaż sformułowanie tematu zawiera dwa bardzo obszerne zagadnienia, połączenie
ich w jeden referat jest bardzo trafne. Większość spraw związanych z
odpowiedzialnością lekarzy ma bowiem źródło w nieprawidłowych relacjach
pacjent-lekarz. Można więc stwierdzić, że dbałość o właściwe relacje z
chorymi jest najlepszym zabezpieczeniem przed roszczeniami.
Jednakże warunki praktyki lekarskiej ulegają szybkim zmianom i zachowanie tej
podstawowej zasady staje się coraz trudniejsze. Typowe dla wszystkich
demokratycznych krajów prawa są obecnie dwa zjawiska. Pierwszym jest ewolucja
stosunku chorych do lekarzy w kierunku partnerstwa i opierania wzajemnych
relacji w coraz większym stopniu na zasadach kontraktu a w coraz mniejszym na
zaufaniu. Drugie zjawisko wynika z pierwszego i jest nim wzrost liczby roszczeń
związanych z leczeniem. Oczywiście dotyczą one i Polski, przy czym wcale
niekoniecznie są u nas najbardziej nasilone. Warto przy tym wspomnieć o
trzecim - powszechnym - zjawisku, którym jest niezadowolenie z systemów
ochrony zdrowia i krytyka środowiska lekarskiego w środkach masowego przekazu.
Każdy taki nośny medialnie temat jest przedmiotem aktywności polityków, która
niestety bardzo często ma wszystkie cechy radosnej, ale w efekcie i żałosnej,
twórczości.
Celem mojego wystąpienia jest przedstawienie formalnych aspektów relacji
pacjent-lekarz oraz zasad odpowiedzialności zawodowej lekarzy w Polsce na tle
krajów Wspólnoty Europejskiej. Trzeba bowiem pamiętać - zwłaszcza słysząc
czy czytając tzw. informacje w środkach masowego przekazu - że relacje te są
określone różnymi przepisami nie zaś życzeniami, odczuciami czy wrażeniami
i że o winie lub jej braku decydują powołane do tego instytucje, które w
działaniu opierają się na przepisach prawa.
Jest wreszcie niezwykle istotną rzeczą złożoność każdej sytuacji i
sprawy, o której słyszymy. Wszystkich Państwa bardzo proszę, by mieć to na
uwadze. Niejednokrotnie bowiem to my sami zapominamy o artykule 52 KEL i z wielką
łatwością wyrażamy negatywne opinie o naszych kolegach. To bardzo brzydki błąd.
Muszę tu przytoczyć treść tego artykułu. Mówi on, w ustępie 2, że
"Lekarz nie powinien wypowiadać wobec chorego i jego otoczenia, a także
wobec personelu asystującego lub publicznie, niekorzystnej oceny działalności
zawodowej innego lekarza lub dyskredytować go w jakikolwiek sposób." i
bywa przez osoby nie mające żadnego pojęcia o praktyce stosowania zasad etyki
lekarskiej przedstawiany jako zachęta czy wręcz nakaz ukrywania błędów
lekarzy. Poza odnotowaniem, że takie poglądy są absurdalne, warto też
wiedzieć, że bardzo podobne zapisy znajdują się również w zagranicznych
kodeksach etyki lekarskiej.
Relacje pacjent-lekarz są w Polsce regulowane licznymi przepisami. Dla lekarzy
najważniejsze są przepisy zawarte w artykułach KEL. Regulują one wiele
aspektów i mogę tu wspomnieć tylko o wybranych zagadnieniach, które są częstymi
przyczynami konfliktów.
Pierwszym jest sprawa informowania chorych i innych osób, której dotyczą
artykuły 13, 15, 16 i 17 kodeksu oraz 31 - 35 ustawy o zawodzie lekarza. Sens
tych przepisów jest jednoznaczny - chorzy powinni być przystępnie i obszernie
informowani o tym, co zamierzamy robić. Trzeba jednak stwierdzić, że tzw.
partnerskie relacje pomiędzy chorymi a lekarzami polegają między innymi i na
tym, że chory ma nie tyle prawo co obowiązek być poinformowanym o
rzeczywistym stanie swojego zdrowia i uczestniczyć w podejmowaniu decyzji.
Tylko w dwóch sytuacjach można od tej zasady odstąpić: na życzenie chorego
lub wówczas, gdy istnieją uzasadnione powody by sądzić, że informacja
choremu zaszkodzi. Takich sytuacji jest bardzo mało. Innym problemem, rzadko
zauważanym, jest informowanie rodziny i innych zainteresowanych. Może to mieć
miejsce bez zapytania chorego tylko wówczas, kiedy chory nie jest sam w pełni
poinformowany lub nie jest w stanie podjąć decyzji.
Drugim zagadnieniem jest zgoda chorego na działania lekarza. W większości
sytuacji jest to zgoda domniemana i przepisy nie regulują szczegółowo kiedy
zakres ważności zgody domniemanej kończy się a potrzebna staje się zgoda na
piśmie. Powszechnie przyjętą granicą jest inwazyjność planowanego zabiegu
lub jego znaczne ryzyko, ale i tu - jak lekarze doskonale wiedzą - granica jest
niewyraźna. Prawnicy zwracają uwagę, że rola zgody domniemanej jest
ograniczona i z punktu widzenia odpowiedzialności im częściej uzyskamy
poprawną formalnie zgodę, tym lepiej. Chorzy natomiast stają przed dylematem
- systemy ochrony zdrowia stanowczo nie zapewniają czasu ani środków na
odpowiednio długi kontakt z lekarzem, umożliwiający zarówno dostateczne
czynności diagnostyczne jak i wyczerpujące informacje o dalszym leczeniu będące
warunkiem uzyskania zgody poinformowanego chorego. Atakowanie lekarzy w niczym
tej sytuacji nie poprawia.
Zawartość prawidłowej zgody na leczenie określa art. 31 ustawy. Chory musi
być poinformowany o "stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych
metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach
ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu".
Badania kliniczne wykazują, że informacje zawarte w zgodzie na leczenie nie
poprawiają wiedzy chorych i wobec tego zarzucanie ich nadmiarem informacji jest
niecelowe. Informacja musi być dostosowana do potrzeb i wykształcenia chorego.
Dlatego wydaje się wskazane umieszczenie w zgodzie klauzuli mówiącej, że
choremu umożliwiono zadawanie pytań związanych z planowanym leczeniem i że
uzyskał on zadowalające wyjaśnienia.
Trzecim zagadnieniem jest prawo lekarza do odmowy leczenia. O prawach lekarzy w
obecnej atmosferze wokół ochrony zdrowia chętnie i szybko się zapomina. Jeżeli
jednak partnerskie stosunki mają być rzeczywiście partnerskie, to każda ze
stron musi mieć i prawa i obowiązki. Prawo do odmowy leczenia jest określone
w art.7 KEL oraz w art. 38 i 39 ustawy o zawodzie lekarza. Podstawą dla tego
prawa jest autonomia zawodu lekarza, bez której nie może on być wykonywany
prawidłowo. Bardzo podobne przepisy są zawarte w zagranicznych kodeksach.
Oczywiście najwięcej kontrowersji budzi tak zwana klauzula sumienia, która
pozwala odmówić leczenia, jakiego żąda pacjent nie tylko z powodów
merytorycznych ale i osobistych, wynikających z innych niż wiedza zawodowa
przekonań lekarza. Ponieważ często dotyczy ona spraw, w których poglądy są
dalekie od ustalonych, czy ogólnie przyjętych, bywa powodem gorączkowych
dyskusji, które jednak w niczym nie zmieniają faktu, że lekarzom takie prawo
przysługuje.
Ze względu na ograniczony czas mogę tylko wspomnieć o niezwykle obszernym
zagadnieniu jakim jest wpływ systemów ochrony zdrowia na praktykę lekarską.
Problemy powstają najczęściej tam, gdzie chorzy mają kontakt z instytucjami
i gdzie instytucje cynicznie usiłują pokryć swoje własne niedostatki
organizacyjne i finansowe górnolotnymi hasłami o powołaniu i Hipokratesie.
Jest to rażące nadużycie. Powołanie i Hipokrates odnoszą się tylko do
lekarza jako osoby wykonującej praktykę lekarską i nie wolno ich zawłaszczać
na użytek systemu, instytucji, polityki. Ale lekarze - jeżeli chcą zachować
autonomię - nie mogą identyfikować się z systemami i instytucjami. Dla
lekarza najwyższym prawem jest dobro chorego i jeżeli nie daje się ono
pogodzić z dobrem instytucji, to pomimo licznych niewygód jakie instytucja może
powodować, powinien on wybrać dobro chorego.
To przezrocze wymienia najbardziej podstawowe zasady odpowiedzialności
zawodowej. W Polsce nie odbiegają one od zasad w innych krajach europejskich.
Najczęściej przyczyną skarg na postępowanie lekarzy jest niezadowalający
wynik leczenia i najczęściej dotyczy to leczenia zabiegowego. Do ROZ wpłynie
w tym roku ponad 2000 skarg. Z tego ponad 10% trafia do sądów lekarskich,
gdzie około 2/3 kończy się orzeczeniem kary. Liczba skarg i liczba kar szybko
wzrastają, w tempie około kilkunastu procent rocznie i około 0,13% praktykujących
lekarzy zostało ukaranych w 1999 roku. Dla porównania w Kalifornii liczba ta
wynosiła 0,24, w Holandii 0,3%. Czy te dane mogą oznaczać, że lekarze są w
Polsce bezkarni? Pierwszą rzeczą, jaką należy powiedzieć odpowiadając na
takie pytanie, jest stwierdzenie, że nikt nie wie ile kar powinno być. Być może
ci, którzy mówią, że kar jest za mało zapamiętali jakieś nieaktualne już
wytyczne. Słysząc i mówiąc o odpowiedzialności lekarzy należy również
starannie odróżniać poszczególne tryby postępowania. Jak dotąd jedynie
izby lekarskie dysponują dokładnymi danymi dotyczącymi prowadzonej przez nie
odpowiedzialności zawodowej. Danych o odpowiedzialności karnej, cywilnej,
dyscyplinarnej brak, są za to sensacyjno-demagogiczne doniesienia w mediach. Na
przykład jedno stowarzyszenie krzyczało o przynajmniej 30 000 skarg na lekarzy
wpływających do Ministerstwa Zdrowia. W rzeczywistości nie jest ich więcej
niż 300.
Statystyki dotyczące odpowiedzialności zawodowej są w Polsce zbliżone do
krajów Wspólnoty Europejskiej i pewnie byłoby nieźle, gdyby takie same
proporcje zaistniały w warunkach praktyki lekarskiej. Jak łatwo wywnioskować
z tego przezrocza liczba skarg jest warunkowana kulturowo i nie zależy od
poziomu opieki zdrowotnej. Ogólnie można powiedzieć, że najwięcej skarg
jest w krajach, w których dominuje publiczna ochrona zdrowia.
Nie ulega wątpliwości, że prawo zaczyna coraz szerzej regulować stosunki
pacjent-lekarz. Dla lekarzy nie może też ulegać wątpliwości, że stosunki
te muszą nadal opierać się na zaufaniu i że aspekty prawne są niezbędnym,
ale dodatkowym elementem. Element ten jest częścią relacji chory-lekarz już
na stałe i dużym błędem byłoby o nim zapominać. Niestety nawet najlepsze i
pełne zaufania relacje z łatwością przekształcają się w absurdalne oskarżenia.
Zwłaszcza jeśli istnieje silna motywacja finansowa. Badania w USA wykazały,
że w odniesieniu do lekarzy domowych elementami wpływającymi na zmniejszenie
liczby skarg jest dłuższy czas poświęcany chorym, mobilizowanie ich do
konkretnych działań prozdrowotnych, informowanie, poczucie humoru. W
odniesieniu do zabiegowców rola tych czynników była mniej jasna.
Chcę jednak na koniec zwrócić Państwa - lekarzy i prawników - uwagę na
pomijany zwykle fakt. Jakość praktyki lekarskiej i opieki medycznej
najprawdopodobniej stale poprawia się na całym świecie. Dowodem na to są
podstawowe wskaźniki zdrowotne i wyniki leczenia większości chorób. Gdyby
jednak sądzić po liczbie skarg i spraw przeciw lekarzom, jest coraz gorzej, a
nawet jeszcze gorzej, bo długotrwałe stosowanie nacisku prawnego na praktykę
lekarską (jak na przykład w USA) zamiast skorygować niewłaściwe postępowanie
powoduje coraz więcej skarg i procesów. Rozsądek nakazywałby poszukiwanie
rozwiązań niekonfliktowych i na takie rozwiązania w Polsce mamy szansę, choć
bardziej prawdopodobne wydaje się, że wpadniemy w konflikt, na którym i
chorzy i lekarze już tracą i będą tracić jeszcze więcej. Ktoś powiedział,
że w czasach zamętu, niepewności, nagonki, należy mocno trzymać się
podstawowych zasad. Dla lekarzy te zasady są jasne i znane od dawna, a w
praktyce lekarskiej oznaczają, że prawdziwym lekarzem zostaje się nie dzięki
stanowiskom ani zatrudnieniu w superinstytucji czy służbie, lecz dzięki
odpowiedniemu stosunkowi do chorych i doskonaleniu umiejętności. Mam nadzieję,
że ten osobisty aspekt praktyki lekarskiej, która tradycyjnie powinna pozostać
spotkaniem dwóch ludzi - potrzebującego pomocy i mogącego mu pomóc - nie
zaginie w naporze ekonomii na medycynę. To w dużym stopniu zależy od każdego
z nas.